18/10/2015 | Mały Obrazek, Przygotowania | Tagi: , , , , , , , , , , ,

MAŁY OBRAZEK by SNAP: PRZYGOTOWANIA

W końcu!

Bo ile można planować… Pierwsza wzmianka o własnym ślubie pojawiła się w naszych rozmowach chyba jeszcze na początku znajomości. Później A. jedynie notowała kolejne ślubne inspiracje i wysyłała je M., a ten przytakiwał, zastanawiając się, jak daleko stąd rośnie pieprz.

Zanim Zero Day nastąpił, po drodze zrealizowaliśmy jeszcze ślub cywilny, żeby sprawdzić, czy wytrzymamy ze sobą „po ślubie”, przetestować menu na planowanej sali weselnej i po prostu – napić się dobrej wódki w rodzinnym gronie, które jeszcze się nie spotkało w takiej konfiguracji.

[…] – ten nawias poświęcimy przygotowaniom. Chociaż powinniśmy wpisać tam znacznie więcej wielokropków. Tyle było roboty. A, że wszystko, począwszy od nalewek po dekoracje, postanowiliśmy zrealizować sami, pracy było dużo, dużo… za dużo.

Ale chyba się udało.

Jako, że połączyła nas ciemnia, nie mogło obejść się bez motywu fotograficznego. Zaproszenia w formie wyrwanej kartki ze starego albumu fotograficznego, siata kasetek po filmach od ex-bossa M. i aparaty pamiętające ślub Marylin Monroe z jakimś baseballistą [1954]. Albo i starsze.

Siłą przekimaliśmy się godzinę przed wizytą u zaprzyjaźnionej najlepszej fryzjerki na mieście zwanej Magdą i nie było już czasu na odwrót. Poszło.

M. twierdzi, że [przez bezsłodyczową dietę przed ślubem] niewiele z tego dnia pamięta. I cieszy się, że poprosiliśmy najlepszych fotografów w centralnej europie o zarejestrowanie tego, co tak szybko mignęło.

Bo… działo się!

16 V 2015

AKT I PRZYGOTOWANIA

by The Snap Shots