25/1/2019 | Sesja plenerowa

Co w lesie szumi?

Odpowiadając na pytanie w temacie, w naszym przypadku, będą to migawki aparatów. U Karoliny i Justina, zapewne motylki ^^

Nie ma z nami lekko. Na sesję standardowo umówiliśmy się o 5 rano. Na miejscu. Dojeżdżając jeszcze ok 40 min. Wzmianka o niewyspaniu jest całkowicie zbędna, bo najważniejszy jest dreszczyk emocji przed zbliżającą się przygodą. Nigdy nie wiemy, co zastaniemy na miejscu – mgłę, poranną szarówę (czarówę!), czy przebijające się między drzewami promienie słońca. Temperatury o tej porze, nawet w letnim sezonie, sprzyjają głównie owijaniu się szczelniej kołdrą w łóżku… ale też przytulaniu pod kocem, w środku lasu, przed naszymi obiektywami! Skąd taka pora, a nie np po obiedzie? Poza idealnym, miękkim światłem, same zalety. Chcecie wiedzieć więcej…? ;)

(kliknij na miniaturkę zdjęcia, wygodniej się ogląda na pełnym ekranie)